|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Spojrzenia innych
Zabka
|
piątek, 02 września 2011
:(
napisalam do jego partnerki zyciowej na Faceboooku: I dostalam w odpowiedzi: Tuż przed pierwszym atakiem choroby (w grudniu 2007) posypały się
Milion razy moglabym sie podpisac pod ostatnim zdaniem...tak bardzo boli mnie swiadomosc ze odkladalam wizyte na Brackiej Ostatnie 2 dni w pracy byly koszmarem, zastanawiam sie jak mozna byc szczesliwym spedzajac zycie w szklanym boxie z 20stoma dniami urlopu na rok, pracujac do 65go roku zycia. Nie warto zycia tak marnowac.....a do tego jestesmy zmuszeni pracujac na innych lavish life....Mam nadzieje ze istnieje pieklo i beda sie oni w nim smazyc za niszczenie zycia innym
czwartek, 01 września 2011
tak bardzo przykro
Violka dzwonila do mnie kilka razy dzisiaj, wiedziala jak bardzo kochalam to osobe.To byla milosc jedyna , do kogos nieosiagalnego, kiedys powiedzial mi 'Moni, ty tak cusownie pachniesz' i ogladalismy razem album o malarstwie, obrazy maja ukryte znaczenia, detale zdradzaja sekrety namalowanych postaci, ten zapach Poeme czuje do dzisiaj. Ostatni raz widzielismy sie przy Brackiej, poszlismy na piwo. Dostal szkocka whisky. Mysle ze on wiedzial ze go kochalam, tylko on nie byl dla mnie a ja dla niego. Czulam sie spokojna wiedzac ze On gdzies tam istnieje. Zawsze snulam fantazje ze sie spotkamy i opowiem mu jak sobie raze W UK.Nawet troche sie zmartwilam ostatnio, jak On sobie radzi bo wtedy chwalil mi sie ze wzial kredyt we Frankach - wiedzialam jaki on jest zamkniety i taki zapadniety w sobie kiedy go stres zzeral. Od tego spotkania minelo piec lat, bylam w Polsce w lipcu, pytalam o niego na Brackiej, dzisiaj znalazlam nekrolog z czerwca 2009 w GW. Kiedys wyobrazalam sobie jak to bedzie, jak zareaguje gdy taka chwila nadejdzie. Juz nigdy go nie spotkam....Nie moge odpedzic od siebie mysli ze on gdzies tam jest i wie o wszystkim- to takie uspokajajace. Zaczynam rozumiec ludzi ktorzy wierza w niebo. To pomaga przetrwac bol...
piątek, 08 lipca 2011
it is going bust
Zaczelam pisac ten blog kilka miesiecy po dostaniu nowej pracy. Teraz po 5.6 lat opuszczam firme ktora wlasnie zdazyla oglosic administracje. To juz drugi przypadek w moim zyciu. Pierwszy byl E. kolo k W-wy, teraz angielska ikona wyposarzenia wnetrz H. Ktos by powiedzial ze w takim razie powinnam juz zaczac doradzac jak to sie robi, moze zalozyc konkurencje dla H.... (tych co pierwsze H doprowadzili do upadku) Jeden z managerow przed odejsciem podsumowal ze nie nadawal by sie do organizacji ktora 'kill babies' - ale przeciez business is all about it....
środa, 19 maja 2010
blog to dobra sprawa
Blog to naprawde dobra sprawa, taki pamietnik, a jak dobrze sie czyta wpisy zprzed dwoch lat na przyklad. I caly urok w tym ze sobie moge powiedziec o Ty naiwna bylas... Wracam tu po ponad polrocznej przerwie. Beniaminek oczywiscie jest wsrod nas, rosnie jak na drozdzach (podjadam marmite, moze to dlatego) a ja od miesiaca jestem w Polsce...tak sobie postanowilam jeszcze przed urodzeniem malego tzn zeszlej jesieni, ze pojade do rodzicow na kilka miesiecy, macierzynskiego mam rok wiec to wykorzystam, oczywiscie tatus bedzie tesknil za dziecmi, (za mna to raczej nie) ale co tam, w Polsce mieszkamy na peryferiach miasta, pol domu z ogrodem, (drugie pol odkupie moze w przyszlosci, dluga to historia) Veronica slimaki zbiera dla kur i glizdy, krolika zadusil pies, kot ma pchly i sika gdzie popadnie, totalny odjazd, Jeszcze lepiej jest u mojej siostry, ma znajoma kilka domow dalej, miszkaja jakis 30 km od miasta, dwojka maluchow i kozy , konie kucyki swinie, swiniontka tzn prosieta, cielaczki i krowy, Mojemu dziecku wszystko sie podoba, mleko od krowy od nich kupujemy, koziego nie chciala pic. Przyjechalam tu dla rodzicow i dla organikow ktore zasialam i zasadzilam w ogrodzie, juz mi ciotka prorokuje ze z pomidorow nic nie bedzie po tych deszczach jak nie popryskam....Jak wroce do Angli to sobie grzadki wynajme w pazdzierniku....ciekawe czy tam bedzie roslo lepiej, generalnie skopac ziemie trzeba juz w lutym i zaczac wysiewy...Oksana ma jeden wiec ja takze sprobuje. Chcialabym zaczac tu pisac regularnie, bo sie Beniamin obrazi ze o Veronice bylo tyle a o nim mniej (oczywiscie jak podrosnie)
poniedziałek, 28 września 2009
stretch marks
Tragic, znalazlam 2 pajaczki na brzuchu, a z Veronika nie mialam zadnego! i sie szczycilam tym az do soboty. Maly Benjamin pewnie bedzie wiekszy niz dzidzia, jeszcze 4.5 tygodnia do przezycia z tym ogromnym brzusiem. Moje dziecko jezdzilo wczoraj na elektrycznych traktorach tzn pojazdach nie wiem czy to na pewno byly traktory... no i oczywiscie jak juz wyszlismy od znajmych dzidzia mowi, 'Mama kupa brum brum, dzidzia jeszcze tego nie ma', to sie nazywa dziecko uzywa jezyka we wlasciwym celu....
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
maly w brzuchu rosnie
Maly w brzuchu rosnie, ja sie tocze jak czolg, i wszystko idzie do przodu. Wczoraj bylam z Veronica u znajomych ktorym ostatnio rodzinka sie powiekszyla i maja teraz mala Sofije. Moja dzitka od razu przyczepila si edo mjego kolana i mala trzymalam na rekach a pozniej zajmowala sie lala dzidziusiem sama. wlozyla ja do vibrujacego krzeselka i jej (lalce) zabawki pokazywala. Bylam wiecej niz zaskoczona, tego jeszcze nie przerabialaysmy a dzitka juz jak prawdziwa siostrzyczka lala sie zajmuje. Jeszcze pamietam jak na tym blogu pisalam o zachwycie nad naszym mieszkaniem, a teraz to chyba zaczne od narzekan. Juz chcialabym sie przeniesc do domu z ogrodem tylko finance nam nie pozwalaja. Swiadomosc wyrzucania pieniedzy w bloto nie daje mi spokoju. Oprocz podatku gminnego musimy jeszcze placic sladke roczna za czysczenie klatki, swiatlo na klatce, koszenie skrawkow trawnikow, implantowanie kwiatow ktorym dzieciaki lby obrywaja zanim te zaczna kwitnac itd, prawie £700 rocznie ....Osiedle zamienia sie w osiedle dla emerytow i wynajmujacych, ok jest spokojnie, wszystkie place zabaw (dwa) nalezace do naszej spoldzielni zlikwidowali aby nie halasowac.. i ze to nie bylo komu konserwowac tego....Ja sie frustruje, jest juz nam za ciasno, a na pewno bedzie jesli Marek planuje zatrzymac swoja mtke do konca zycia z nami wiec musze sie sprezyc i zaczac szukac domu do kupna.
wtorek, 07 lipca 2009
wakacje
Kraba sobie ujezdzam... Bylismy we Francji na wakacjach, 2 tygodnie niedaleko La Rochelle nad oceanem. Polecam kazdemu kto ma samochod i dzieciaki, a przed sezonem idealne dla starszych par. Zazdroszcze Francuzom celebrowania kazdego posilku, zawsze musi byc stol, duzy wybor i duzo gadania. Jedzenie przepyszne, (na pewno nie dodaja takiej ilosci wzmacniaczy smaku i glutaminianu jak np w Polsce, jestem w ciazy i od razu wyczuwam chemie) wybor w supermaketach tylko pomarzyc o takim w Angli. Plaza, sosnowe lasy i piasek podobne do polskiego morza ale o niebo czystsze i cieplejsze.Dzidka szalala na basenach i w oceanie, bylismy takze w Akwarium, i dziecku zolwie lowilam ze strumyka...Teraz to nic tylko basien i basien jej w glowie....
środa, 13 maja 2009
uuu la la
Trzeba by napisac co tam u mnie sie dzieje, dzidek drugi bedzie i strasznie sie ciesze, z dwojka to teraz bedzie zabawa, razem to trzeba sobie chyba odliczyc z zycia 5 lat nieprzespanych nocy, ale warto a jakze. Veronica juz swoj charakterek pokazuje, swoje przedstawia, nawet sie ze mna spiera co powoduje u nas ataki smiechu...., mowi do mnie mamusiu, albo mamisia, a o sobie bejbisia, zaba to aba, krowka robi muu a baran baa, a farma to jest faba, bylismy na farmie dziecko barany z reki karmilo i kroliki glaskalo. robak to obak, itd. Madry byl kto wymyslil, aby kobieta domowego ogniska pilnowala...po latach 'zdobywania' naprawde chcialabym zostac w domu, gotowac, sprzatac i bawic sie z nasza niunia Teraz kiedy drugiego brzdaca sie spodziewam to chcialabym tego jeszcze bardziej.
piątek, 03 października 2008
Polish c. cd
Sprawa nabiera rozpedu najpierw odezwala sie do mnie prezer POSK-u, pozniej dzwonili z radia i gazety....wyslalam ich do baru aby sie przekonali i mi dali spokoj, uwazam ze jezeli bar nazwe zmieni to w porzadku jak nie, to wtedy mozna robic z tego sprawe o ublizanie etc, generalnie przejaw az naddto seksistowski. Okazalo sie ze wlascicielami sa Hindusi w kooperacji z zarzadem Spitafield Market.....
poniedziałek, 29 września 2008
Polish cipka..
sie zbulwersowalam, bylam w Scarlet przy Spitafield Market i w menu drinkow maja Polish cipk...Nie wiem jak moi czytelnicy ale ja to odczytuje bardzo niewlasciwie. Bar nie jest clubem lap dancing ani zadnym z Soho, wydaje mi sie ze nazywajac tak drinka posuneli sie o krok za daleko. Mam zamiar zlozyc zazalenie do tutejszego biura praw konsumenta. Menu Scarlet z opisem tego drinku mozna znalesc na internecie jak rowniez co to oznacza ' dziewczyne ladna ale glupia' a chyba zadna z Polek nie chcialaby byc brana za ladna i glupia |